AUTORKA


Wiesz, pierwsze, co mi przychodzi do głowy to to, że uwielbiam dobre jedzenie. Porządnie przyprawione, ze świeżych składników i jeszcze, żeby go było dużo na talerzu. Mogę Ci coś ugotować sama (uwielbiam karmić innych!), ale wiadomo – czasem mam lenia i lubię, kiedy to inni gotują dla mnie. Mogę Ci też pokazać kilka świetnych wege-miejsc w Krakowie. Tak, nie jem mięsa. Nie, nie mam zamiaru na siłę nawracać Cię na roślinną stronę mocy. Wyznaję zasadę, że nie powinno się nikomu patrzeć do talerza, do łóżka, do szafy itd.

Lubuję się też w herbatach. W zieloną z jaśminem i białą Martynikę zaopatruję się w swojej ulubionej herbaciarni Czarka na Floriańskiej w Krakowie. Jeśli chodzi o takie herbaty z torebki, regularnie pijam melisę z pomarańczą z Biedronki oraz czarną i ułatwiającą zasypanie Clipper.

Zbieram inspiracje. Zaczęło się od zeszytów powyklejanych wycinkami z gazet. Sześć lat temu w moim życiu pojawił się tumblr (najdłużej prowadzona przeze mnie strona i zarazem przekrój wszelkich moich fascynacji), dwa lata temu odkryłam pinteresta, który stanowi swego rodzaju uzupełnienie tumblera. Kilka dni temu niejako powróciłam do starych metod i bawię się w wycinanki-przyklejanki na tablicy korkowej. Muszę Ci ją kiedyś pokazać, bo mam na niej małą girlandę z papierowych kaktusów.

Inspiruje mnie też miasto. Ostatnio coraz bardziej czerpię z tego, co daje mi Kraków. Zachwycam się ulicami, zielenią, a najbardziej ludźmi. Pewnie nieraz zobaczysz, jak dłużej zatrzymuję na kimś wzrok i zapisuję w pamięci jego wygląd.

Dbam o to, co w siebie wsmarowuję. Od dwóch lat stawiam na naturalne kosmetyki (a raczej się staram, bo czasem zdarzają mi się potknięcia) i moja skóra ma się cudownie. Polecę Ci swoje ulubione mazidła. W swojej karierze odnotowałam także fascynację włosomaniactwem. Tak, byłam jedną z tych, które siedzą godzinami z olejkami na włosach, wsmarowują w skórę głowy różne wcierki i mają maski i odżywki na różne okazje. Co nieco mi po tych czasach zostało i kiedyś Ci o tym na pewno opowiem.

Popieram ideę body positivity. Sama leczę się z kompleksów i dążę do samoakceptacji. Chcę Ci pokazać, że fajnie jest lubić samą siebie. Nie wtedy, gdy już schudnę to pięć kilo. Nie wtedy, gdy przeprowadzę się do Nowego Jorku i zacznę karierę top modelki. Nie wtedy, gdy w końcu zejdzie mi ten pryszcz z czoła. Fajnie jest lubić samą siebie tu i teraz. Właśnie wtedy, gdy to czytam. Opowiem Ci o tym więcej, zobaczysz.

_________________________________________________________________________________

Cześć, jestem Ewka (i tu niespodzianka: od Eweliny, nie od Ewy). Kalendarz podpowiada, że stuknęły mi już 22 lata. Lubię pisać i dzielić się moją pisaniną z innymi. Umiem fotografować, a przynajmniej tak mi się wydaje (nawet mam lustrzankę, to o czymś świadczy, no nie?). Także zapraszam na zdjęcia, nie gryzę! Już niedługo opowiem Ci, jakie sesje chciałabym robić.
Chciałabym, żeby Mów mi dobrze było dla Ciebie inspiracją. Takim miejscem, w którym powymieniamy się myślami, nauczymy się czegoś od siebie (ja się ostatnio nauczyłam, że feminizm francuski nie jest dla mnie, serio – poczytaj „Śmiech Meduzy” Helene Cixous i daj znać, co myślisz) i napijemy razem herbaty. Nawet jeśli Ty będziesz w swoim domu, a ja w swoim.

Dziękuję, że dotarłaś aż tutaj.
Inspirujmy i dajmy się zainspirować.

Uściski,

Ewka. 

INSTAGRAM FEED

@mowmi_dobrze