Różności listopada 2016

Grudzień już w połowie. Świąteczny szał coraz większy. W supermarkecie mijam ludzi pchających wózki pełne zabawek. Skądś dociera do mnie dobrze znane brzmienie piosenki „Last Christmas”. Na Rynku Głównym od dawna działa jarmark. Ja jakoś jestem poza tą grudniową bieganiną. Bez presji, bez stresu. I w tej spokojnej atmosferze przychodzę do Ciebie z różnościami listopada.

Na skórze

Hydrolat rumiankowy, Ministerstwo Dobrego Mydła

Najpierw był zachwyt nad olejkiem malinowym, teraz rozpływam się nad hydrolatem. Na Kiermarhu usłyszałam, że większość kobiet uważa go za śmierdziucha. Ja lubię zapach rumianku, więc wyrobem Ministerstwa Dobrego Mydła jestem oczarowana. Stosuję go zawsze rano do oczyszczania wacikiem. Później rozpylam bezpośrednio na twarz i od razu nakładam olejek malinowy. Wieczorem używam go zamiast płynu micelarnego/toniku. Raz solo z olejkiem (tak jak rano), a co drugi dzień po oczyszczaniu olejkiem z GoCranberry i pastą oczyszczającą z Alchemii Lasu. Świetnie koi podrażnienia i nawilża. Na pewno będzie stałym punktem w mojej pielęgnacji.

Jedyny minus to, jak dla mnie, za małe opakowanie. Za 22 zł otrzymujemy 50 ml płynu. Byłoby wspaniale, gdyby dziewczyny oferowały również większą pojemność.

Kakaowa maska do włosów, Ziaja

W okresie jesienno-zimowym moje włosy wymagają trochę więcej uwagi. Początkiem października zaczęły się przesuszać, nie wyglądało to zbyt dobrze. Wzięłam się za olejowanie raz w tygodniu – spijały olej jak szalone. Doszłam do wniosku, że powinnam rozejrzeć się za jakąś maską. Nie chciałam wydawać fortuny, więc zdecydowałam się na starą dobrą Ziaję. Miałam w pamięci, że jej maska do włosów farbowanych świetnie się u mnie sprawdzała. W tamtym czasie miałam wielką ochotę na kosmetyki o zapachu czekolady, więc szybko zdecydowałam się na wersję kakaową. Maskę zawsze stosuję po olejowaniu i umyciu włosów. Trzymam ją na głowie dwadzieścia minut pod czepkiem i czapką (najwygodniejsze rozwiązanie na świecie!). Dzięki niej moje włosy są idealnie dociążone i odżywione. A jak pachną… Kolejny produkt, do którego będę chętnie wracać.


W szafie

Sukienka Mary, Cat Cat Studio

Małe cudeńka od Cat Cat Studio chodziły mi po głowie już od dawna. Trudno nie skusić się na sukienki z tak misternie wykończonym tyłem. Kiedy na horyzoncie pojawiła się informacja, że w listopadzie idziemy na wesele, wiedziałam, że swoje pierwsze wirtualne kroki skieruję do showroomu tej łódzkiej marki. Jako że wesele miało odbyć się jesienią, rozum wziął górę nad sercem – powiedziałam „Żegnajcie” do sukienek na ramiączkach i serdecznie przywitałam się z Mary, która ma odkryte ramiona. W szafie czekała miesiąc. Nie nosiłam jej, żeby mieć pewność, że nic się z nią nie stanie przed weselem. Impreza przyszła (Mary świetnie sobie dała radę, byłam królową obrotów!), minęła, a ja w końcu mogłam zacząć nosić Mary na co dzień.

Sukienka jest wykonana z mieszanki poliamidu i lycry. Materiał podbił moje serce, bo chyba pierwszy raz w życiu miałam okazję dotknąć czegoś tak mięsistego i porządnego. Świetnie układa się na ciele. Pasuje zarówno do stylizacji wieczorowych, jak i codziennych.


W sieci

Chwytająca za serce reklama Allegro

Założę się, że tego filmiku nie trzeba nikomu przedstawiać :D Enjoy!

Wpis „Minimalizm czy racjonalizm” na blogu Veganama

Bloga Marty śledzę niemalże od początku. Każdy wpis jest wartościowy i dobrze opracowany. O czym pisze Veganama? O wegańskiej ciąży i wegańskim macierzyństwie. O życiu w Szwecji. O kulinariach, fotografii, codziennym życiu. I wszystko to okraszone jest pięknymi zdjęciami, które od razu wywołują na twarzy uśmiech. Jeśli chcesz poznać tę utalentowaną kobietę i jej urocze córeczki oraz wspaniałego męża – klikaj śmiało.

W listopadzie moją uwagę przykuł post „Minimalizm czy racjonalizm”. Marta opowiada w nim o tym, jak u niej wyglądała droga przez minimalizm, co dzięki niemu osiągnęła i jaki ma do niego stosunek dziś. Polecam serdecznie!

Wywiad z siostrami Bernard na Elemencie Żeńskim

Z Paulinką i Monią jestem od początku istnienia Elementu. To jedna z moich ulubionych stron – do wywiadów regularnie wracam i za każdym razem inspiruję się czymś nowym. Dzisiaj chcę Wam podrzucić wywiad z siostrami, Anastazją i Zosią Berdard. Filozofia dziewczyn i ich podejście do ciała i pielęgnacji bardzo do mnie przemawiają.


Na stole

Tofu-klopsy z masłem orzechowym oraz jesienna dynia piżmowa duszona z soczewicą

Jesienią częściej mam ochotę na coś sycącego i ciepłego. I najlepiej, żeby gotowało się to szybko i bezproblemowo. W ostatnich tygodniach w naszej kuchni rządzą tofu-klopsy z przepisu erVegan oraz dynia piżmowa z soczewicą z książki „Spektrum” doktora Deana Ornisha. Oba przepisy są banalne i przepyszne!




A czy Ty odkryłaś coś ciekawego w listopadzie? Koniecznie daj znać w komentarzu! 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

INSTAGRAM FEED

@mowmi_dobrze