16 myśli na dwudzieste drugie urodziny


Stało się. Nie jestem ci już ja nastolatką. Okej, okej, nastolatką nie jestem od dwóch lat, ale chciałam zacząć patetycznie. Wczoraj stuknęły mi dwadzieścia dwa lata. Nie czuję się bardziej cool, doroślejsza albo gotowa na podbój świata. W lustrze nadal ta sama twarz, nie schudłam ani nie przytyłam, odrost na włosach nie drgnął. Ot, ta sama Ewka, tylko starsza o kolejny dzień i może mówić innym, że już jest dwudziestką dwójką.

Jako że ostatni rok mojego życia był obfity w zmiany i w przełamywanie barier, chciałam się z Tobą podzielić szesnastoma myślami, które krążą w mojej głowie. 

1. Samoakceptacja i miłość do samej siebie to podstawa
Taka sytuacja: patrzysz na siebie w lustrze z wyrazem miłości na twarzy i z niezbitą pewnością mówisz sobie „Kocham Cię”. Miałaś tak kiedyś? Ja też nie.
Jeśli jesteś (jak ja kiedyś) self-hejterką, nie dasz rady zbudować zdrowych relacji z innymi. Ja zawsze miałam z tyłu głowy przeświadczenie, że jestem od kogoś gorsza, że tak naprawdę nikt mnie nie lubi i ludzie zadają się ze mną tylko z nudów. Nie lubiłam się odzywać w towarzystwie, bo miałam wrażenie, że opowiadam głupoty, których nikt nie chce słuchać. Nie uważałam się za wartościową osobę. Zmiany w myśleniu nie przyszły od razu. To był wielki, pełen przeszkód i upadków proces, który trwa do dziś. Ale wiesz co? Warto jest zawalczyć o dobry związek z samą sobą. To miłość do końca życia : )

2. Czasem warto jest odpuścić
Naprawdę, świat się nie zawali, jeśli dzisiaj nie wysprzątasz całego domu łącznie ze strychem i piwnicą. Nikt Cię nie znienawidzi za to, że nie pójdziesz na kolejne zajęcia z zumby, bo jej po prostu nie lubisz. Nie dostaniesz ochrzanu za to, że ten jeden dzień chcesz zostać w domu i zrobić sobie małe SPA, poczytać książkę i posłuchać swojej ulubionej płyty. Kiedy łapię się na tym, że jest dopiero ósma rano, a ja myję zęby i już rozmyślam o tym, co muszę danego dnia zrobić, mam ochotę palnąć sobie w łeb. Są takie dni, że trzeba wyluzować. Koniec i basta.

3. Życie potrafi zaskoczyć
Wspominam o tym dość często, ale serio – gdyby ktoś kilka lat temu powiedział mi, że kiedyś będę wegetarianką, to chyba bym go wyśmiała. A teraz potrafię przepaść na całe popołudnie przy poszukiwaniu nowych przepisów, jaram się Martą Dymek z Jadłonomii i uwielbiam chodzić do krakowskich wege knajp. Żyję zdrowo i w rytmie slow. Od pięciu lat idę przez świat z tym samym wspaniałym mężczyzną. Zmieniłam kierunek studiów. Do niczego się nie zmuszam. Zmieniam się. Mam inne cele i priorytety. Piętnastoletnia Ewka na pewno by mnie nie poznała. Najważniejsze to mieć otwarty umysł, nie bać się i przyjmować zmiany ze spokojem. Nigdy nie wiesz, co Cię w życiu czeka.

4. Bycie po drugiej stronie obiektywu nie jest takie straszne
Dotychczas byłam kimś, komu zdjęcia może robić tylko  jedna osoba – ja sama. Przecież tylko ja wiem, jak ustawić siebie i aparat, by wyjść w miarę jak człowiek. Całe szczęście coś pstryknęło w mojej głowie i w trakcie wakacyjnego wyjazdu oddałam aparat w ręce mojego chłopaka. Efekty przeszły moje najśmielsze oczekiwania! Nagle okazało się, że sesja zdjęciowa jest nie tylko dla modelek.

5. Toksyczne relacje trzeba kończyć jak najszybciej
Wiele wody upłynęło zanim dotarło do mnie, że szkoda czasu, nerwów i życia na ludzi, którzy nie mają do mnie szacunku i tylko wysysają ze mnie energię. Lubiłam się poświęcać dla innych i tkwić w znajomości, z której czerpała tylko ta druga osoba. Teraz dużo łatwiej jest mi się odciąć od takich wampirów energetycznych. Każde idzie swoją drogą i jest dobrze.


6. Celebrowanie momentów to ciekawe doświadczenie
Nie sztuką jest celebrowanie momentów, gdy jesteś na wymarzonej wycieczce w Tajlandii i wszystko Cię zachwyca. Sztuką jest robić to na co dzień. Lubisz wypić kawę o poranku? Spróbuj nie robić tego w biegu. Wstań trochę wcześniej, opatul się kocem, zaparz kawę i poobserwuj świat za oknem. Napawaj się zapachem napoju w kubku. Poczuj jego smak na podniebieniu i zanotuj w pamięci, jakie to uczucie, gdy powoli spływa przez gardło. Bądź świadoma całą sobą tego, czego właśnie doświadczasz. Doceniaj. Przeżywaj chwile każdą komórką swojego ciała.

7. Dążenie do perfekcjonizmu to strata czasu
Jestem (a raczej byłam) taką osobą, która nie zacznie czegoś robić, dopóki nie zaistnieje ta jedna jedyna perfekcyjna sytuacja, która będzie znakiem od niebios, że moment na działanie właśnie nadszedł. Tak było na przykład z blogiem. Bo przecież szablon musi być dopracowany w każdym calu. Bo zdjęcia muszą być moje własne, a nie ze stocka. Bo każdy tekst musi być dopieszczony. Milion wymówek, zero działania. A co się okazało? Że ten perfekcyjny moment nigdy nie nadchodzi. Zawsze się znajdzie jakieś „ale”. Jakąś rzekomą blokadę, która uniemożliwia rozpoczęcie pracy nad czymś nowym. Trzeba umieć schować tego perfekcjonistę głęboko do kieszeni i zacząć działać tu i teraz. Bo nigdy nie znajdziesz lepszego momentu.

8. Dobrze jest praktykować wdzięczność
Robię to od miesiąca. Mam swój specjalny pseudo-skórzany notes z TK Maxx i codziennie wypełniam następujące podpunkty:
a. trzy rzeczy, za które jestem wdzięczna (rano);
b. mantrę na resztę dnia (rano);
c. trzy wspaniałe rzeczy, które się danego dnia wydarzyły.
I nagle się okazało, że jestem wdzięczna za ogrom rzeczy. Że teoretycznie drobne i nic nieznaczące zdarzenia poprawiają mi humor. Że szczęście to stan umysłu, a nie zasobność portfela, liczba znajomych na Facebooku lub obserwatorów na Instagramie.

9. Ciało lubi regularny ruch
Dotarło do mnie, że głupotą są zrywy na ćwiczenie jogi, intensywna praktyka przez miesiąc, a po tym spadek zainteresowania tematem i odpuszczanie na kilka tygodni. Jak się za coś brać, to na serio – ciało będzie wdzięczne. Sama widzę, jak dobrze się czuję, gdy praktykuję regularnie. Mięśnie uwalniają się od napięć, jestem zrelaksowana i spokojniejsza. Znajdź aktywność dla siebie i daj się jej porwać.

10. Nawet jeśli coś ci nie wyjdzie, świat się nie zawali
Nikt nie jest doskonały i każdemu zdarzają się mniejsze lub większe potknięcia. Kiedy coś Ci się nie uda, nie załamuj się. Przemyśl na chłodno, jak to wpłynie na Twoje życie, jakie mogą być tego konsekwencje. Może się okazać, że pierwsze wizje były zbyt czarne i wcale nie jest tak beznadziejnie. Nie ma sytuacji bez wyjścia, a każda porażka uczy czegoś wartościowego.

11. Chroniczny stres to zło i trzeba go wykopać za drzwi
Uwierz osobie, która ma tendencje do stresowania się byle głupotą i do roztrząsania tego ponad miarę. To, że chodzę roztrzęsiona i cała w nerwach wcale mi nie pomaga. Ale pracuję nad sobą. Kocham swoje ciało i samą siebie, więc nie chcę cierpieć. Gdy tylko czuję, że się spinam, serce bije szybciej, głowa zaczyna boleć lub kręgosłup przypomina mi, że istnieje, staram się wyluzować. Świadomie oddycham przeponą, powtarzam sobie po cichu mantrę (np. „Ja Ewelina jestem bezpieczna zawsze i wszędzie”), analizuję, czy faktycznie jest się czym stresować. Uważność i samoświadomość są kluczem do sukcesu.

12. Nie chciałabym być znowu nastolatką
Gdy dwa lata temu przestałam być nastolatką, zrobiło mi się smutno. Bo jak to tak? Przecież dwadzieścia wcale nie jest takie fajne. Przepadły moje szanse na zostanie słodką osiemnastką z Instagrama, która ma tysiące obserwatorów. Smutek, żal, rozpacz, niedowierzanie! Kiedy już poszłam po rozum do głowy, doszłam do wniosku, że jest mi dobrze z tą dwójką na początku. To właśnie wtedy zaczęły się największe zmiany w moim życiu. Dbam o siebie, jem zdrowo, ruszam się. Jestem bardziej świadoma, przestaję mieć kompleksy. Znam swoją wartością. Nigdy w życiu nie chciałabym wrócić do bycia tą zakompleksioną Ewką z niską samooceną i złymi nawykami.

13. W moim przypadku mniej znaczy lepiej
Mniej w szafie, mniej na półce w łazience – mniej, ale lepszej jakości. Zaczęło się od czytania wpisów na blogu Asi Glogazy. Później odkryłam inne blogi i kanały na Youtube traktujące o minimalizmie i posiadaniu mniej. Kupiłam napisaną przez Asię książkę „Slow Fashion” i cierpliwe pracowałam na garderobą. Zrobiłam czystki w szafie. Włożyłam dużo wysiłku w poszukiwanie swojego stylu. O dziwo, ograniczenie zakupów i ilości posiadanych przeze mnie rzeczy przyszło mi z dużą łatwością. Od grudnia zeszłego roku na zakupach byłam tylko dwa razy i zainwestowałam w rzeczy, które faktycznie do mnie pasują i które noszę z radością. Minimalizm przeniósł się także w inne sfery mojego życia. I w końcu nie mam poczucia, że coś mnie przytłacza.

14. Wcale nie muszę żyć tak, jak inni
Nie ma jednej słusznej życiowej drogi, która jest odpowiednia dla wszystkich. Inspirowanie się kimś jest w porządku, zazdrość – już niezbyt. Pamiętaj, że za większością sukcesów stoi kawał ciężkiej, wieloletniej pracy. Zamiast podglądać innych ludzi w Internecie i zamartwiać się, że Twoje życie jest beznadziejne, zacznij działać! Nikt nie zrobi tego za Ciebie. Wykorzystaj ten czas najlepiej jak potrafisz.


15. Nie muszę być Zosią Samosią
Lubię zrobić wszystko sama, dlatego np. prace grupowe swego czasu doprowadzały mnie do szewskiej pasji. Przecież wiadomo, że to właśnie ja zrobię wszystko najlepiej, według własnej koncepcji i w swoim tempie. Ale branie sobie zbyt wielu obowiązków na głowę pochodzi z kategorii tych słabych pomysłów. Trzeba czasem pozwolić chłopakowi umyć okna za Ciebie. Albo poprosić kogoś innego o ugotowanie obiadu. A może koleżanka znajdzie świetne grafiki do projektu na studia? Daj szansę innym i przestań się spinać.

16. Na wszystko przyjdzie czas
Wkurza Cię, że ta eteryczna nimfa z Instagrama jest młodsza od Ciebie, a już ma miliony monet na koncie, świetną figurę i zwiedza świat? Też byś już chciała wyjść za mąż i urządzić rodzinne gniazdko? A może marzysz o założeniu własnego biznesu? Ja też chciałam wielu rzeczy. Już, teraz, w tym momencie, bo za chwilę będzie za późno. Teraz wiem, że nie wszystko można przyspieszyć. Co więcej, niektóre z moich chciejstw nigdy się nie ziszczą! Ale doceniam to, co mam. I działam tak, by do tych najważniejszych marzeń zbliżyć się choć odrobinę. Każdy wysiłek kiedyś się opłaci.


Jak tak sobie przypomnę siebie sprzed tych kilku lat, dostrzegam, ile pracy włożyłam w samorozwój. Ten wysiłek był wart zachodu, widzę to każdego dnia. A czy Ty chciałabyś się podzielić ze mną swoimi myślami? Czekam na Twój komentarz : )

21 komentarzy:

  1. Świadomość życia jest bardzo ważna. To dzięki niej doceniamy to co mamy, cieszymy się małymi rzeczami i celebrujemy chwile:)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zrobiłam u siebie podobne podsumowanie. Starość nie radość :)

    Dobrze jest robić takie podsumowania, pozwala nam to docenić nasze życie, spojrzeć na nie z dystansu, dowiedzieć się czy czegoś nie warto zmienić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To prawda! I przy okazji często wychodzi, że nasze życie wcale nie jest takie złe, jak myśleliśmy :)

      Usuń
  3. Chciałam Ci napisać, że zaczęłaś ten tekst od bardzo ważnego punktu, a potem czytałam kolejne i cieszę się, że wymieniłaś właśnie te, bo stanowią one podwaliny naszego życia. Nawet jeśli rzeczy, o których piszesz nie są realizowane w 100%, to ważniejsza jest ich świadomość i dążenie do tego, żeby towarzyszyły naszemu życiu, a wtedy jego jakość będzie coraz lepsza. Super, że jako młoda osoba masz tego świadomość. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Też mnie to cieszy. Im wcześniej człowiek zacznie pracować nad sobą, tym lepiej. Ale denerwuje mnie też, jak ludzie po czterdziestce (i wzwyż) są zdania, że są już za starzy na zmianę myślenia. To nieprawda! Nieważne, ile masz lat. Wystarczy wprowadzać choćby najmniejsze zmiany. Powolutku dotrze się do swojego celu. Lepiej działać małymi krokami niż nie robić nic :)

      Usuń
  4. Super myśli, szczególnie, że wiele z tego, co wypisałaś uświadamiamy sobie dopiero.... przed trzydziestką! Najbardziej podoba mi się myśl nr 5, o tym szybkim kończeniu toksycznych znajomości.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Toksyczne znajomości to największe zło na świecie, dlatego cieszę się, że ta myśl Ci się podoba :)

      Usuń
  5. Po 1. - to przerażające, jaka Ty młodziutka jesteś!;)
    a po 2. - świetny tekst. Skąd inąd - sama jestem teraz na takim etapie życia, że "mądrzeję". Wdrażam minimalizm, wywalam toksycznych ludzi, uczę się cieszyć chwilą i być wdzięczną za to, co mam. Fakt, daleka droga jeszcze przede mną. Ale sama już jestem zadowolona z tych małych, które udało się wprowadzić :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I tak trzymać! Ja byłam święcie przekonana, że wystarczy powiedzieć sobie: "Kocham siebie, akceptuję siebie i zmieniam swoje życie" i pstryk! zmiany same się pojawią. A to nieprawda. Droga ku lepszemu ciągle trwa. Najważniejsze to nie zrażać się :)

      Usuń
  6. Wszystkiego najlepszego na najbliższe sto lat! :) Piękne przemyślenia pod którymi podpisuję się obiema rękami. Kiedyś wysnułam podobne: http://olamabloga24.blogspot.com/2016/07/rozstaje-sie-z-zyciem-kilka-sow-na.html Pozdrowienia. :)

    OdpowiedzUsuń
  7. Samoakceptacja, praca nad sobą, celebrowanie chwil i kończenie toksycznych relacji, jak najbardziej na tak, długo się tych rzeczy uczyłam, ale mam wrażenie, że wygrałam. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Super, w takim razie gratuluję i czuję dumę! To świetnie, że Twój wysiłek w pełni się opłacił :)

      Usuń
  8. I kolejny świetny wpis. Jesteś genialna i inspirująca, mam tak samo problemem ze stresem jak Ty i próbuje z nim walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Patrycja, bardzo dziękuję Ci za komplement, to wiele dla mnie znaczy :) Mam nadzieję, że wygrasz tę walkę ze stresem!

      Usuń
  9. I kolejny świetny wpis. Jesteś genialna i inspirująca, mam tak samo problemem ze stresem jak Ty i próbuje z nim walczyć :)

    OdpowiedzUsuń
  10. Będę osobą, która się trochę hmm... dowali do Twoich przemyśleń... ale jeżeli największym zaskoczeniem Twojego życia jest to, że jesteś wege to tylko pozazdrościć lajtowego żywota! 22-latka poucza o życiu, no ok, ale nie brzmi to zbyt wiarygodnie dla mnie... Z drugiej strony piszesz "mądre rzeczy" :D Mam nadzieję, że zawsze będziesz się kierować tymi przemyśleniami :D
    Gosia

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gosiu, ależ ja nie mam na celu pouczać nikogo na temat tego, jak ma żyć. Ja się tutaj po prostu dzielę swoimi przemyśleniami, nie mówię ludziom, że moje wybory i moje podejście to jedyna słuszna droga ;) Zarzutu związanego z wiekiem za bardzo nie rozumiem - można mieć i 56 lat, a zachowywać się jak dzieciak i o życiu wiedzieć tyle, co nic.
      Co do "lajtowego żywota" - nie oceniaj na podstawie jednego podpunktu z wpisu. Nie znasz mnie, nie wiesz co przeszłam. Gdybym napisała, że jednym z największych zaskoczeń w moim życiu był naczyniak w mózgu, byłoby lepiej? Zwróć uwagę, że staram się tam pisać o pozytywach ;)
      Krytyka jest dobra, jeśli jest konstruktywna. Ale dzięki za komentarz. Pozdrawiam :)

      Usuń

INSTAGRAM FEED

@mowmi_dobrze