Sesja zdjęciowa tylko dla modelek?

Mów mi dobrze

Białe, minimalistyczne przestrzenie. Idealne, długonogie kobiety z blond włosami i pełnymi ustami. Koronkowa bielizna podkreślająca kształty perfekcyjnego ciała. Kiedyś tylko takie zdjęcia chciałam robić i frustrowało mnie to, że nie ma w moim otoczeniu tego typu modelek. I tego typu miejsc. Co więcej, irytowało mnie także to, że sama nie wyglądam jak te wszystkie boginie Internetu i okładek modowych magazynów. Byłam pewna, że ja nigdy nie będę taka piękna i nie podbiję świata mody. Skoro nie urodziłam się niebieskooką blondynką mierzącą 180 centymetrów wzrostu, to już nie ma dla mnie nadziei.
                                                                                        
A później w moim życiu pojawiła się idea body positivity, zmiana myślenia i nowy obiekt frustracji – dlaczego tak wiele z nas ma kompleksy? Dlaczego dajemy się mamić wizerunkom kobiet pokazywanym w mediach? Dlaczego nie okazujemy miłości samym sobie? Chciałam znaleźć sposób na to, by pokazać kobietom,  że wszystkie jesteśmy piękne. Że kompleksy i nienawiść do własnego ciała to tylko stan umysłu. Że przejmowanie się niczym nieuzasadnioną krytyką ze strony innych i hejtem to tylko strata zdrowia, czasu i nerwów. Rozwiązania nie szukałam zbyt długo. Szybko do mnie dotarło, że zdjęcia to jest to! Mogą one być pierwszym krokiem ku temu, by uczyć się miłości do samej siebie i samoakceptacji. By zapoznać się z własnym ciałem i nabrać do siebie trochę dystansu.

Zdjęcia. Te bieliźniane i te nierozbierane. Te buduarowe i te na łonie natury. Bez sztuczności, naturalnie, by każda z pozujących mi kobiet czuła się swobodnie. I wiesz co? Uwielbiam ten moment, w którym moja modelka oswaja się z aparatem i powolutku zaczyna się rozluźniać. Z uśmiechem patrzy w obiektyw, przyjmuje różne pozy. „Możesz mi pokazać, jak to wygląda?”. I to zdziwienie: „Wow, wyszłam naprawdę dobrze!”. A ja wiedziałam od samego początku, że wyjdzie świetnie i że będzie zadowolona z efektu. Ale rozumiem ją, też kiedyś byłam na jej miejscu i obawiałam się, że obiektyw pęknie, kiedy tylko ktoś zrobi mi zdjęcie ;)

Mów mi dobrze

A teraz subiektywnym okiem – dlaczego warto sobie zrobić sesję zdjęciową? Dla mnie przede wszystkim z dwóch powodów.

Możesz zobaczyć samą siebie z perspektywy kogoś innego.
Niestety, ani ja, ani Ty nie mamy takiej mocy, by wyjść z siebie i stanąć obok (chyba że potrafisz wyjść poza ciało w trakcie snu ;). Na co dzień mamy okazję oglądać swoje ciało jedynie w lustrze lub wyginając się w różnych dziwacznych pozach. Nie wiem, jak Tobie, ale mi przez wiele lat towarzyszyły negatywne myśli podczas takiej lustrzanej lustracji. Sesja to świetny sposób na to, by zobaczyć siebie oczami kogoś innego. I nagle się okazuje, że Twój brzuch wcale nie wygląda jak piłka do koszykówki, masz niezły tyłek, chociaż zawsze sobie wmawiałaś, że jest inaczej (i może w końcu zdecydujesz się pójść bez stresu na basen), a ten garbek na nosie nie jest taki straszny.

Wzrośnie Twoja pewność siebie.
Pamiętasz te wszystkie imprezy, na których byłaś? A pamiętasz, jakie triki stosowałaś, byleby tylko nie trafić na zdjęcia z nich? Ja zawsze unikałam obiektywu, ponieważ miałam wrażenie, że ze wszystkich zebranych to właśnie ja będę się na tych pamiątkowych zdjęciach prezentować najgorzej. Kiedy zaczęłam sobie robić autoportrety (i nie mam tu na myśli selfie z telefonu), dotarło do mnie, że prezentuję się nie gorzej niż dziewczyny, którymi się zachwycałam na przykład na Instagramie! To był pierwszy duży krok na mojej drodze ku samoakceptacji. Krok, który sprawił, że coraz rzadziej czułam się gorsza w towarzystwie innych dziewczyn.

„Dlaczego warto sobie zrobić sesję  zdjęciową?” – to pytanie zadałam także czterem bliskim mi dziewczynom.  Każda z odpowiedzi dodaje coś nowego i pokazuje, że co osoba, to inne, bardzo pozytywne doświadczenia.

Wiktoria
Sesję zdjęciową poleciłabym szczególnie osobom z kompleksami. To, co widzimy codziennie w lustrze różni się od tego, jak faktycznie wyglądamy. Możemy sobie wmawiać, że brzuch za duży, krótkie nogi itp. Ale po zobaczeniu siebie na zdjęciach pojawia się ten moment zaskoczenia i pytanie: co mi się w sobie tak bardzo nie podobało? Sesja zdjęciowa to przede wszystkim terapia. Przy odpowiednim nastawieniu jesteśmy w stanie pozbyć się kompleksów, które niszczą nas psychicznie.


Gosia
Selfie są po prostu tandetne i snobistyczne, a sesja to taka mini terapia. Wystarczy, że usiądziesz i się uśmiechniesz, a fotograf doda ci skrzydeł i będzie cieszyć się twoją obecnością. Relaksujesz się tworząc wspomnienia.





Karolina
Bo nie mam dobrych zdjęć :) Oglądanie zdjęć daje mi pełną świadomość swojego wyglądu. Gdy przeglądam się w lustrze, wyglądam inaczej. Ale zobaczenie własnego obrazu na papierze nie kłamie. Pokazuje, jaką jestem naprawdę, bez żadnego przesadzania w jakąkolwiek stronę. Dopiero gdy Ewelina zrobiła  mi zdjęcia, zobaczyłam jaki moja skóra ma faktycznie odcień (zawsze wydawało mi się, że jestem bardzo blada). Tylko ważne jest znalezienie profesjonalnego fotografa ;)


Agata:
Warto zrobić sobie sesję zdjęciową, żeby zobaczyć się od innej strony. Inaczej widzi nas fotograf (niezależnie od tego, kim jest; a jaką ciekawą perspektywę mogą dać zdjęcia robione przez kogoś bliskiego!), inaczej widzi nas po prostu aparat. To, co widzimy w lustrze tak naprawdę ma mało wspólnego z rzeczywistością. Poza tym zdjęcia to dobry sposób na zwiększenie swojej pewności siebie. Chociażby dlatego, że nie musimy pokazywać wszystkiego. I... Można trochę oszukać. Widoczne tylko pół twarzy (i wszystkie włosy przerzucone na jedną stronę), pokazanie kawałka tułowia i dzikie pozy, które mają na celu "skondensowanie" całej talii z jednej strony. Dokładnie te triki stosują perfekcyjne panienki z Instagrama! Naprawdę nie trzeba wiele, by na zdjęciach wyglądać jak one. To fajna zabawa, a przy okazji lepiej do człowieka dociera, że świat z głębi Internetu wcale nie jest taki realistyczny. Ale przecież nie zawsze trzeba oszukiwać. Czasem trzeba się pozachwycać swoją zajebistością tak po prostu, bez kombinowania.


Pogadaj ze swoim facetem lub z inną bliską Ci osobą. Jeśli nie masz odwagi, możesz się pobawić z autoportretami – w Internecie znajdziesz wiele inspiracji. Masz fundusze? Możesz poszukać fotografa, którego prace trafiają w Twoją estetykę. Opcji jest naprawdę mnóstwo!
Włóż swój ulubiony zestaw ubrań (masz problem ze swoją szafą? A co powiesz na to, że wystarczą tylko cztery elementy, by była idealna?), szeroko się uśmiechnij i pozwól sobie na chwilę zapomnienia przed aparatem.

A może masz już takie doświadczenia za sobą? Jeśli tak,  podziel się ze mną i z innymi swoimi odczuciami. Czekam na Twój komentarz :)

PS Zdjęcia w tym wpisie (poza zdjęciem Agaty) wykonane są przeze mnie. Jeśli chcesz poznać lepiej moją twórczość, zapraszam na Spirit Factory Photos.

4 komentarze:

  1. Kiedyś chłopak zafundował mi sesję zdjęciową, bodajże na 17 urodziny. Muszę powiedzieć, że zdjęcia jak zdjęcia, teraz po przeprowadzce nie mam pojęcia gdzie są, ale pewnie na którymś dysku się zapisały, sama sesja jest świetną zabawą! Sesja to rewelacyjna sprawa! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I przy okazji świetna pamiątka! Całkiem ciekawym doświadczeniem mogłoby być powtórzenie takiej sesji po latach :)

      Usuń
  2. Chciałabym przeżyć taką sesję i polubić się w końcu z aparatem. Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń

INSTAGRAM FEED

@mowmi_dobrze